Kierowca zabrał moją walizkę i schował z tyłu, do bagażnika. Otworzyłam niepewnie przednie drzwi od samochodu i wsiadłam. Kierowca zaraz potem.
- Where? - zapytał
Podałam mu kartkę z adresem hotelu.
W połowie drogi stanęliśmy w korku.
- Niech to szlag... - przeklęłam cicho po Polsku.
- What ? - zapytał, bo nie wiedział co powiedziałam.
- Nothing... - uśmiechnęłam się lekko.
Postanowiłam posłuchać muzyki. Tym razem wypadło na LWWY.
Pół godziny później byliśmy już prawie na miejscu. Przez budynki, można było dostrzec mój hotel. Nie, "mój" to źle powiedziane, bo przecież nie jest moją własnością. Lepiej by było "hotel w którym mam zarezerwowany pokój". Tak więc hotel był duży, luksusowy a co za tym idzie, bardzo drogi. Mimo że miałam wadę wzroku, dostrzegłam 4 gwiazdki nad nazwą "HOTEL SAVOY". "Myślałam że będzie miał co najmniej 7 gwiazdek... Nie, no żart. Wiem, że tylu nie ma.""Kolejne pytanie: Skąd rodzice mięli na to wszystko pieniądze... ? Tego już nie wiem."
Taksówka zatrzymała się pod wejściem do hotelu.
- 25.30 - powiedział kierowca, wyciągając rękę w moim kierunku. Wyciągnęłam mój portfel, modląc się że by była tam jakakolwiek kasa. Doznałam szoku i otworzyłam szeroko oczy ze zdumienia. W moim portfelu znajdowała się kupa pieniędzy.
Dałam sumę wyznaczoną przez kierowce i wysiadłam z taksówki. Mężczyzna wyjął moją walizkę i postawił przede mną.
- Good Bye - pożegnał się, ściągnąwszy kapelusz z głowy, na znak szacunku.
- Bye - odpowiedziałam i odwróciłam się przodem do hotelu.
- Trzymajcie mnie, bo zaraz zemdleję... - było mi słabo.
Wejście było zapewne automatyczne i szklane, a framugi były złote. Nie zdziwiłabym się, gdyby to było ze szczerego złota.
Wypuściłam głośno powietrze z płuc.
- Wchodzę... - weszłam ciągnąc za sobą walizkę i rozglądając się dookoła.
Było widać że ten hotel jest bardzo drogi.
Na przeciwko wejścia dostrzegłam recepcję, tak wiec poszłam w tamtą stronę.
Przy ladzie stała jakaś kobieta, rozmawiająca z wysoką recepjonistką. Postanowiłam poczekać, aż przerwą.
Po pięć minutach w końcu przestały rozmawiać i kobieta poszła w kierunku windy, ciągnąc za sobą swoją różową walizkę.
- Hello. Can I help you? - uśmiechnęła się do mnie recepcjonistka a ja podeszłam do lady.
- Yes... - podałam jej kartkę z numerem pokoju. Od razu ją zgarnęła i zaczęła czytać.
- OK... - wystukała coś na komputerze, a potem napisała numer piętra.
Chyba wyczaiła że nie umiem za bardzo mówić po Angielsku i nie zrozumiem, gdy mi powie jak mam dojść do swego pokoju. Oddała mi kartkę i złota kartę. "Oo czyli tu nie ma kluczy, tylko na kartkę się wchodzi? Bogaci ludzie..."
- Thanks. - wziąwszy je z lady, podziękowałam i poszłam w kierunku windy.
Spojrzałam na kartkę i zobaczyłam numer piętra. Zaraz potem winda się otworzyła a z Niej wyszło mnóstwo ludzi. Został tylko jeden facet. Po stroju, stwierdziłam że to "windowniczy". "Tak wiem, nie ma takiej nazwy, ale ja tak ich nazywam"
Przywitałam się z Nim, a On zapytał które piętro.
- Six - odpowiedziałam i zaczęłam czekać aż ta cholerna winda się otworzy na "moim" piętrze. Wiecie jak to jest. Nawet dwie minuty w ciszy, ciągną się w nieskończoność. I tak też było tym razem.
Na każdym piętrze wchodziło kilka osób. Gdy już na "elektronicznym wskaźniku piętra" pojawiła się cyferka "6", poczułam ulgę, bo w końcu mogę stąd wyjść. Był tylko jeden problem.
"Jak ja się wydostanę przez ten tłum ludzi?"
Nie widząc innego wyjścia zaczęłam się przepychać, i szturchać wszystkich łokciami.
- Sorry, Sorry - powtarzałam tylko.
W końcu jednak wyszłam. Poczułam dużą ulgę i przypływ świeżego powietrza.
Ponownie spojrzałam na kartkę z numerem pokoju.
"269...269....269..." I znowu to nieszczęsne "69"... Od razu mi się z Harrym kojarzyło.
Zaczęłam szukać mojego pokoju. Poszłam w lewą stronę z nadzieją Że tam właśnie się znajduje. W końcu na samym końcu go znalazłam. Wyjęłam złotą kartę z kieszeni spodni i przejechałam po "zamku". Lampeczka obok "zamka" zapaliła się na zielono, więc stwierdziłam że mogę już wejść.
Chwyciłam za klamkę ale ''za Chiny'' nie mogłam otworzyć. Zaczęłam szarpać tą cholerną klamkę. Było dosyć głośno, ale nie obchodziło mnie to już. Chciałam się dostać do tego pokoju i w końcu odpocząć.
Ktoś otworzył drzwi od swojego pokoju na przeciwko "mojego". Spojrzałam w tamtą stronę. W wejściu przyglądał mi się Niall... TAK NIALL HORAN! O mało nie upadłam na ziemię, ale postanowiłam nie odstawiać takich akcji teraz.
- Can I help you? - zapytał szczerząc zęby.
Kiwnęłam głową puszczając klamkę i odchodząc krok dalej od "moich" drzwi.
Niall cały czas uśmiechając się, podszedł w samych skarpetach do "moich" drzwi i wziął ode mnie kartę. Przejechał tak samo jak ja wcześniej po "zamku" i spróbował otworzyć. Nic. Jeszcze raz - też nic.
- Fuck! - zaklął.
Zaczęłam się śmiać, bo tak samo jak ja nie udawało mu się otworzyć tych drzwi. Spojrzał na mnie lekko zdziwiony ale uśmiechnięty.
- Sorry... - pokazał mi palec wskazujący i wszedł ponownie do "swojego" pokoju , a zaraz wrócił z Liamem. Byli piękniejsi na żywo, niż w tv. Wybałuszyłam oczy ze zdumienia, że stoję tu z Liamem i Niallem z One Direction, którzy pomagają dostać mi się do "mojego" pokoju.
- Liam Payne - podał mi rękę Daddy
- I know - uścisnęłam ją, z uśmiechem.
*pięć minut później*
Na korytarzu był już cały zespół One Direction. Wszystkich "poznałam".
Byłam na prawdę zdumiona że mogę ich poznać. Nawet o tym nie marzyłam.
A co do dogadywania się z Nimi. Poszło mi na prawdę dobrze. Co, jak co,ale podstawy dialogu, to ja potrafię.
*ANG*
- Miło mi Cię poznać - podał mi dłoń Louis, potem Harry, a następnie Zayn.
- Mi was też. Nawet nie wiecie jak bardzo...
- Oj, chyba wiemy - uśmiechnął się Harry
- KURWA! - krzyknął Niall cały czas siłując się z drzwiami. Spojrzeliśmy się wszyscy na Niego. - Nie mogę otworzyć tych cholernych drzwi. - puścił je. - Chyba się popsuły. - spojrzał smutno na mnie.
- Jak to ? - zapytałam smutniejąc.
- Zaraz wrócę. Idę do recepcji zawiadomić ich o usterce w tych drzwiach. - powiedział Liam i zniknął w windzie.
- Nie martw się... - Niall położył swoją dłoń na moim ramieniu.
- Jak mam się nie martwić, jak nie mam w takim razie gdzie spać? - zapytałam lekko wkurzona.
- O to się nie musisz martwić. - powiedział Harry. - U nas jest jeden pokój wolny.
- Tak! - przyznał entuzjastycznie mu rację Niall. - Możesz spać z Nami... - spojrzeliśmy na Niego. - ... znaczy u nas. - wybrnął z sytuacji, drapiąc się z zakłopotaniem w tył głowy.
Zaraz przyszedł Liam z kierownikiem hotelu.
Wskazał drzwi. Niall podał mężczyźnie kartę. Ten przejechał tak jak my kartką po "zamku" i nic. Blada dupa.
- Chyba rzeczywiście zamek jest popsuty... - odwrócił się przodem do nas.
- No to pięknie - skwitowałam sarkastycznie.
- A naprawa zamka potrwa jeden dzień... - dodał.
Westchnęłam.
- Nie ma sprawy, Rose może przenocować jeden dzień u nas w apartamencie. Jako iż Paul nie śpi u nas, jest jeden pokój wolny. - poinformował kierownika Niall.
Był taki kochany... Mimo że nie znamy się za długo (w końcu to tylko 20 minut) już chcę mi pomóc w każdy możliwy sposób.
Poczułam wzrok wszystkich na mnie. Czekali na moją decyzję.
- Proszęę ! Zgódź się... - nalegał blondyn
- W porządku. Jeden dzień przenocuję u chłopaków. Tylko co na to Wasz menadżer ? - zapytałam, patrząc na Nich po kolei.
- Powinien się zgodzić. Tak czy inaczej, nie jego sprawa... - powiedział Harry.
Wszyscy pokiwali głowami.
- Poinformuję Panią, gdy tylko zamek będzie naprawiony, a pokój gotowy do zamieszkania. - powiedział kierownik.
- Dobrze. Dziękuję.
- To ja dziękuję i przepraszam za kłopot. Koszty jednego dnia, zostaną Pani zwrócone jutro rano.
Zdawkowo kiwnęłam głową.
- Do widzenia. - pożegnaliśmy się z Nim.
Zniknął w środku windy.
- To zapraszamy! - otworzył szerzej drzwi Louis.
- Dzięki... - uśmiechnęłam się i weszłam do środka. Było tam przepięknie. Ściany miały kolor bordowy, gdzieniegdzie były białe i czarne dodatki. Panele były koloru jasnego drewna. To wszystko zespalało się w jedną swoistą całość.
Postawiłam swoją walizkę przed drzwiami, oczywiście w środku. Wszyscy weszli w głąb apartamentu. Zostałam sama z Niallem.
- Dam Ci jakieś kapcie.. - zaczął szukać w szafce na buty. - O! Znalazłem... - rzucił przede mnie różowe, puchowe kapcie "króliczki". Zaczęłam chichotać.
- No co? - zapytał.
- Kogo to kapcie? - zapytałam, zakładając je na nogi.
- Harry kupił sobie, żeby przypodobać się Louisowi - poinformował mnie. -Wiesz.. Louis lubi...
- Marchewki, a króliki jedzą marchewki... Tak, doskonale o tym wiem. - uśmiechnęłam się do Niego. Był lekko zaskoczony.
- Zaczynam się bać...
- Directioners takie są.. - odparłam tajemniczo
- Jesteś Directioners ? - od razu się ożywił.
- Taak.
- To super. Chodź. - wyciągnął dłoń w moim kierunku, ale zaraz potem oprzytomniał i schował do kieszeni. - Wykorzystamy Zayna, to zrobią Ci coś do jedzenia. - uśmiechnął się.
Kiwnęłam głową i podeszłam bliżej Nialla.
Był taki dobry.. Wcale nie musiał mi wtedy pomagać, a jednak to zrobił.
- To... chodźmy... - zająknął się.
Poszłam za Nim do SalonoKuchinoJadalni.
- Zayn, czy mógłbyś przyrządzić Rose, swoje słynne pyszne kanapeczki ? - zapytał Niall, opierając się o oparcie kanapy, na której leżał mulat.
- Jasne. - uśmiechnął się do mnie, kierując się do kuchni.
Wstał i poszedł przyrządzać kanapki.
- A ja Ci naleję soku... - Niall jak powiedział, tak zrobił.
Po chwili miałam przed sobą kanapki i sok. Zajadałam się Nimi, a Niall siedząc na przeciwko mnie, patrzył jak jem. Trochę mnie to wkurzało...
C.D.N
_________________________________________
Jest trzeci!
Chciałam Wam podziękować za te przemiłe komentarze, które motywowały mnie do dalszego pisania. Bez Was nie pisałabym tak szybko rozdziałów! Jeszcze raz, bardzo dziękuję i liczę że tym razem też nie zawiedziecie.
Jak myślicie, jakie relacje będą pomiędzy Rose a chłopakami? 'Zadomowi' się ?
Kocham Was. :)

Świetne ! Twoja bohaterka dobrze sobie radzi z angielskim. ja bym sobie tak nie poradziła dobrze. Ale cóż. Rozdział ok tylko zrób odrobinę większe literki bo jak czytam wieczorem to już słabo widzę ; ) Zapraszam do mnie --> http://butyoureperfect.blogspot.com/
OdpowiedzUsuńOk, tym razem literki będą odrobinę większe. Dzięki :)) Zaraz wpadam do Ciebie.
OdpowiedzUsuńSuuper!! Twoja bohaterka pieknie wlada angielskim:) podoba mi sie
OdpowiedzUsuńzapraszam do siebie i licze na komentarz!
świeeetny x!
OdpowiedzUsuńświetny !!! Dalej <3
OdpowiedzUsuńCudowny.. ,,Słynne kanapeczki Zayn'a'' ciekawe.... ^^
OdpowiedzUsuńSuper . ^^ Przeczytałam wszystkie rozdziały. <3
OdpowiedzUsuńCzekam niecierpliwie na kolejny.
Świetne opowiadanie, nie mogę doczekać się kolejnych rozdziałów ! <3
OdpowiedzUsuńdalej proszę świetny jest <3
OdpowiedzUsuńaaaa! <3 jakie cuudo *O* strasznie mi się podoba ^^ ja tez bym tak chciała :D
OdpowiedzUsuńPozdrawiam!
super imagin ;D
OdpowiedzUsuńzostanę stałą czytelniczką i gratuluję talentu ;)
zapraszam http://imaginy1direction.blogspot.com/ [a szczególnie do Kiss you and Rock me]
Jeju, dziękuję bardzo. :) To dla mnie na prawdę ważne... A talentu to ja nie posiadam. :P
UsuńZacnyyy ! < 3333.
OdpowiedzUsuńJeju dziewczyno masz talent ! *.*
<3.